• Wpisów:315
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 23:05
  • Licznik odwiedzin:28 945 / 2431 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

leżała pod kroplówką. lekarze stwierdzili u niej niewydolność serca. 'jedynym rozwiązaniem jest przeszczep' - wydali wyrok. niestety kolejka biorców była niezwykle długa. nie mogła tyle czekać. lekarze postawili na niej krzyżyk. - masz być szczęśliwy, rozumiesz? - powiedziała pewnego wieczoru, kiedy oboje leżeli na szpitalnym łóżku. - bez Ciebie to niemożliwe maleńka. - odpowiedział, zaciskając pięść na prześcieradle. - jeżeli zobaczę'tam z góry', że uroniłeś chociażby łzę to zjawię się tutaj z powrotem, żeby Ci nakopać! - powiedziała, a oboje wybuchli śmiechem. - nigdy nie będziesz tam na górze, powiedział całując ją w czoło. dwa dni później, obudziło ją szarpanie za rękaw pidżamy. - mamy dawcę! mamy dawcę, kochanie! - krzyczała jej matka, starając się ją obudzić.zaczęła krzyczeć z przepełniającej ją euforii. - dostałam szansę, mamo. niepowtarzalną szansę życia. - wyszeptała, opadając z emocji. 'kilka dni później, kiedy dochodziła już do siebie po zakończonej sukcesie operacji, postanowiła zadzwonić do niego, żeby przekazać mu nową nowinę. 'powiem mu, że mam nowe serce, którym będę kochać go jeszcze mocniej' - pomyślała. niestety nie odbierał. kilkakrotnie, starała się do niego dodzwonić. wyszła ze szpitala, a on nadal nie odpowiadał na jej wiadomości. - mamo. tak właściwie to od kogo dostałam tą drugą szansę? no wiesz. moje nowe serce? - spytała podczas kolacji. - skarbie, dawcy są anonimowy. jedyne co mi wiadomo to to, że nosisz narząd jakiegoś mężczyzny który zmarł w tragicznym wypadku samochodowym. ktoś wspominał również o tym, że wyglądało to jak samobójstwo. chłopak celowo wjechał w jedno z drzew, tak jakby chciał ze sobą skończyć. - to straszne. - powiedziała, czując przeszywający ją dreszcz. - właśnie! byłabym zapomniała. - powiedziała matka, odnosząc naczynie do zlewu.Twój 'najdroższy' jak go nazywałaś, kazał Ci przekazać kopertę kiedy ostatnim razem był u Ciebie w szpitalu, a Ty akurat spałaś. - dopiero teraz mi o tym mówisz?! - wybacz słońce, wypadło mi z głowy. - powiedziała, podając córce niebieską kopertę. subtelnie wysunęła karteczkę, pełna podekscytowania. ze łzami w oczach przeczytała tekst, napisany starannym druczkiem. 'pamiętaj, że nie wolno Ci uronić łzy bo wrócę Ci i nakopię! nosisz moje serce, maleńka. masz się nim dobrze opiekować. przecież obiecałem, że nie pozwolę Ci być tu - na górze'. teraz już na zawszę będę cząstką Ciebie.'

 

 

ona i on.widują sie codziennie, bo chodza razem do szkoły. mają swoje numery gg i tel. ona jest w nim zakochana o czym on oczywiście nie wie. są jej urodziny. około godz.19.00 dzwoni jej telefon. zaniemówiła z wrażenia. jego imię wyświetlało się na komórce. odebrała. -cześć. mam pytanie. masz ochote sie przejsc? -jasne, dlaczego nie? gadali jeszcze tak około 10 minut ustalajac gdzie mają się spotkać i o której godzinie. po jednej godzinie on do niej dzwoni, że stoi pod jej domem. powoli wyszła do niego pięknie ubrana, uczesana i wymalowana. szła w jego stronę. on tak samo. nagle zatrzymali się przed sobą i on zza pleców wysiągnął piękna czerwoną różę,mówiąc "wszystkiego najleprzego". podziękowała mu przytulając go bardzo mocno. poszli się przejść. chodzili tak i chodzili i nagle on zapytal sie jej jakie jest jej największe marzenie. -zatańczyć w deszczu z osoba na której mi zależy-odpowiedziała-a Twoje? -żeby w końcu zaczeło padać. -a co by było gdyby nagle zaczeło tak bardzo padać a tej dziewczyny z którą chciałbyć zatańczyć tu nie było? -zadzwoniłbym do niej. idą kilka kroków i nagle zaczeło okropnie lać. ona odsuneła się od niego trochę i zauważyła ze on bierze tel. do ręki i gdzieś dzwoni. nagle usłyszała jak dzwoni jej telefon. nie migła zobaczyć kto to bo numer był zastrzeżony. -tak słucham?-powiedziała do telefonu.nie mogła uwierzyć. po głosie poznała że to ten sam chłopak z którym była na spacerze. -zatańczymy?-zapytał po czym rozłączył się nie oczekując od niej odpowiedzi.wiedział że się zgodzi. puścił w telefonie jej ulubioną wolna piosenkę,objął ja i zaczeli tańczyć. cały czas patrzyli sobie w oczy. gdy piosenka sie już skończyła szybko i lekko pocałował ją w jej śliczne usta, mówiąc jeszcze raz wszystkiego najlepszego.

/http://carmendavis.pinger.pl
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›